środa, 27 marca 2013
Jedyny idol. ♥
Jestem trochę zmieszana i smutna pisząc pierwszy post tego bloga, bo boję się reakcji innych. Nikt nie wie, że jestem Believer oprócz mojego najlepszego przyjaciela. Kiedy zaczęłam o tym opowiadac w szkole, na podwórku wszyscy mówili ,, Zakchałaś się w Justinie bo miał koncert w Polsce, żal'' . To jest bzdura. Tak się składa, że przygoda z Justinem zaczęła się 4 lata temu. Pamiętam ten dzień kiedy jedną z niedziel spędzałam przed telewizorem z tatą. Przełączałam programy i przestałam na jednej stacji radiowej. Wtedy po raz pierwszy usłyszałam Justina. Była to piosenka ,, One time '' . Strasznie spodobał mi się jego głos, wygląd i po prostu cały on. Wzięłam kartkę i zapisałam jego imię & nazwisko. Usiadłam przed komputerem i zaczęłam śledzić jego karierę. Wtedy wszystko się zaczęło. Oszalałam na jego punkcie. Potrafiłabym (i dalej potrafię) zrobić dla niego wszystko. Zawsze chciałam go poznać, dotknąć, zobaczyć jego uśmiech na żywo. Miałam okazję, ponieważ Justin przedwczoraj był w Łodzi. Jednak nie pojechałam. Miałam taką szansę, jedną, którą prawdopodobnie zmarnowałam na wszystkie możliwe mi sposoby. 26 marca ktoś wysłał mi na facebooku link do koncertu na żywo (nagrywali live). Oglądałam go i płakałam. Wiedziałam, że gdzieś tam jest ten którego tak lubię i podziwiam, a ja nie mogę tam być. Jestem tak smutna, tak chcę mi się płakać mimo, że już dwa dni po koncercie. Straciłam szansę i prawdopodobnie już jej nie odzyskam, ponieważ wątpie, że pojadę na kolejny koncert w Polsce. Nie rozumiem jak to jest. Osoby, które go nienawidzą mieszkają w Łodzi i mogli tam być, a ja- wierna Believer, która jest z nim od początku i będzie do końca nie mogła. Nie potrafię pisać dalej, ponieważ znowu zacznę płakać. Przepraszam. NEVER SAY NEVER < - tego się trzymam. : )
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz